wtorek, 31 grudnia 2013

chora O_o

wykrakałam
Tak jak nigdy nie choruję tak teraz musiało mnie wyłożyć.
Ale mimo to wróciłam do Wrocka i siedzę sama w domu.
Wypełniam sobie czas, np dziś byłam w kinie na 2cz. Hobbita!
Świetny film, tylko tak sobie myślę, że jednak powinnam zostać w mieszkaniu, bo teraz czuję się fatalnie. Pozbyłam się bólu gardła to dostałam takiego kataru, że nie mogę spać.
dziś mam bezsenną noc, i po 4 godzinach próby spokojnego snu, poddałam się i dorwałam się do laptopa. To dziwne, w ciągu dnia mogę "latać, biegać", czuję się całkiem całkiem, a nocami się duszę, kicham, prycham, smarkam i nie moge spać ;(
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam chora...
A dziś Sylwester.
MOje plany?
coś w ten deseń

Ale jeśli tylko będę na chodzie, to może wybiorę się na Rynek ^^

Udanego Sylwestra
i dobrego, Nowego Roku ;))

piątek, 27 grudnia 2013

Ostatnie dni

Czas poświąteczny
leniwy...
Ale pełen niepokoju
Ostanie święta razem z najbliższymi
wg lekarzy
Ale trzymam się myśli, że Oni są silniejsi i tak łatwo się nie poddadzą.
Rak.
Znienawidziłam tą chorobę.
Kurczy moją rodzinę
Zabija ją od środka
Pewnie za kilkadziesiąt lat czeka mnie to samo.
Jeśli ty jesteś zdrowy a wszyscy w koło chorują to zapewne wcześniej czy później zaczynasz się zastanawiać  kiedy i ciebie coś dopadnie?
Ale teraz nie myślę o sobie, myślę o innych.

Ale te święta były inne.
Spokojniesze
mimo wszystkiego radośniejsze bo każdemu zależało by były dobrze zapamiętane

Wspólne, rodzinne zdjęcie, pierwsze od mojej Pierwszej Komunii zrobione.
Pewnie już ostanie.

Jestem silna.
Uśmiecham się.
Ale jest ciężko.
I nie mam odwagi, siły czy ochoty z nikim o tym porozmawiać...


Ale teraz idzie NOWY ROK!
Niech będzie on wyjątkowy i przyniesie niezapomniane doświadczenia !

Igg

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Kopniaka proszę!

MOje pazurki zakończyły właśnie swój żywot... ;((

Jutro kolokwium z his.wych.
Więc, czytam, staram sie skupić, wszystko mnie rozprasza, jem jem jem
wżeram czekoladę
jem jem jem
zżeram paznokcie i jestem zła sama na siebie
bardzo bardzo zła...
Ale prawie pół roku wytrzymałam bez ich obgryzania... to już coś...

Wszystko mnie rozprasza
myślę o wszystkim tylko nie o nauce...
ehm
Ehm
EHM


Igg weź sie do roboty!

piątek, 6 grudnia 2013

Mikołajki

Moje pierwsze Mikołajki spędzone poza domem, czyli we Wro ;)
Nie prezenty są ważne ale to z kim się spędzi czas i co się będzie robić.
Ja miałam cudowne włosowe Spa z dwoma blondynkami i uśmiech nie schodził mi z twarzy ;)

Ale mimo wszystko gdzieś w głębi ciągle czuje niepokój i troskę.
Czuje się winna za wszystko "co nie tak" dzieję się wokół mnie.
Bywa.

Tak więc minęły 2 lata. Co do dnia.
2lata po 2 latach

I doskonale do tego pasuje pytanie kolegi z oazy :
"I co Iga, zaczęłaś rzucać się w oczy?"
...
"Pewnie, nie widzisz, zmieniłam fryzurę..."

tylko czemu ci najlepsi już dawno zostali zaklepani?

niedziela, 1 grudnia 2013

relacja

Byłam w górach na Dniach Jedności z Maciejówką.
Poznałam mnóstwo cudownych ludzi, których imion połowy nie pamiętam... ale tarze tak! ;D
Pochodziłam po górach.
Wylądowałam w błocie i musiałam prać kurtałkę.
O mało nie wypiłam kawy z solą, bo ktoś źle wsypał...
Starałam się dobrze bawić podczas zabawy Andrzejkowej.
Przy okazji znalazłam czas na chwilę obserwacji, samotności i przemyśleń wywołujących "pocenie oczu", na szczęście Nati nie pozwoliła mi długo zostać w takim stanie wiec ruszyłam tyłek  z powrotem na parkiet. Wymęczyłam moje nogi i nie bawiłam się tak od studniówki ;)

Msza po północy to jest coś ^^
I bigos o 1 nad ranem też ;)
Aa, i...
Belgijka rządzi!
Zatańczę ją kiedyś na swoim weselu ;)

I tak na marginesie, to:
Założyłam bloga o moich włosach i zobaczę czy nie stracę motywacji ;)

poniedziałek, 25 listopada 2013

z perspektywy

Podniosła wzrok znad swoich wilgotnych, lekko błyszczących kosmyków i spojrzała na monitor.
Dziś postanowiła coś napisać, ale ciągle myślała o tym, że jej włosy pierwszy raz od 2 lat spotkały się z nożyczkami. I nawet jeśli były to tylko te 2 cm, to dla niej było to 20...
Ostatnio inaczej patrzyła na świat.
Chyba lepiej.
Przeżyła sekcję zwłok, dostała rolę na jasełkach i biegała z koleżankami po mieście robiąc zakupy, niekoniecznie przedświąteczne. ;)
Znów wróciła jej radość życia.
Czuła, ze się wyleczyła z choroby o nazwie miłość i zyskała bardzo dobrego kolegę, może nawet przyjaciela z którym w końcu niedługo się spotka i oceni czy faktycznie jest zdrowa. Czy będzie umiała zachowywać się swobodnie i nie myśleć o tym co dawniej ich łączyło...

Zaczęła się w końcu uczyć, czuła się dobrze na uczelni, wśród cudownych dziewczyn, które robiły dla niej więcej niż mogłyby się domyślać... Po prostu ją akceptowały, rozmawiały, wygłupiały się, śmiały, chodziły razem na miasto. Po prostu BYŁY obok niej. Uważały ją za towarzyszkę równą im.
To było takie... zwyczajne i jednocześnie piękne.
To było coś WIELKIEGO I WAŻNEGO dla niej.

Jej wystarczy tak niewiele.

Niewiele.

Miała dużo zmartwień, problemów, dylematy i rozterki rodzinne, rzeczy bliskie jej na które nie miała wpływu, ciągle widziała, jak dwoje najbliższych jej ludzi ciągle się kłóci i oddala od siebie. Nie mogła tego zaakceptować. Starała się zrozumieć, od lat... bała się o młodszego brata. Był coraz bardziej nerwowy i niegrzeczny w szkole...
A ona tylko widywała ich raz na jakiś czas. Kochała ich całym sercem i cierpiała, bo nie mogła nic zrobić. Przytulała nieraz brata i nic nie mówiła. Już nie widziała co. I tak by jej pewnie nie uwierzył skoro ciągle widział rzeczy sprzeczne z tym co było mu mówione...


Westchnęła i pomyślała, że łatwiej pisać o sobie jak o kimś obcym...


Wiedziała, że dzięki małym rzeczą daje radę by nie zwariować, uśmiechać się na przekór i nie martwić innych swoimi problemami.
Bo i po co?

wtorek, 19 listopada 2013

podniesiona

Wczoraj trochę przesadziłam
Nie jest aż tak źle. Miałam po prostu gorszy dzień.
Przecież robię sporo rzeczy...
I mam ludzi, którzy nie pozwolą mi się zamknąć w skorupce.
Ja sobie na to nie pozwolę!
Nie jestem już taka jak 2 lata temu, jestem  silniejsza!
Zabawniejsza! Bardziej otwarta na ludzi! Weselsza!
Nie po to tyle nad tym pracowałam by teraz to zaprzepaścić!
O nie.

Bo jakby nie było to ciągle jestem UPARTA i jak wiem czego chcę to potrafię się zmobilizować i do tego dążyć ;)

Błogi uśmiech i w drogę! ^^

poniedziałek, 18 listopada 2013

pustka

Patrzę na otaczających mnie ludzi. Pary, szczęście, zaręczyny, śluby, dzieci.
Patrzę na sufit i moje nowe gwiazdy.
Leże godzinami na łóżku, tylko zmieniam filmy i przekąski.
Patrzę na zegarek, 23, 24, 1,2, może czas spać? Ostatnio śpię, jem, oglądam godzinami filmy na laptopie i myślę.
Mam wrażenie, że znów straciłam zapał.
Do czegoś więcej niż minimum egzystencji.
POTRZEBUJE KOOOOOPNIAKA
!!!PORZĄDNEGO!!!

Motywacji.
Nic a nic się nie uczę.
Nic.
Egzystuje.
Ruszam tyłek do kuchni,toalety, uczelni i Maciejówki.
taaaak, te 2 ostanie sprawiają, ze musze wyjść z domu do ludzi.
I niby przy nich jest wszystko ok
Tylko ta wew. pustka...

Mam wrażenie, że się oszukuję.
Piszę z kimś i to sprawia mi radość ale jednocześnie mam wrażenie, że jest ona złudna, zła. Że nie powinnam się  cieszyć. już nie. 
Chcę go jak najdłużej zachować dla siebie ale jednocześnie wiem, że nie mogę, że podjęłam decyzję i ona była, jest słuszna.

"Kurcze Igg!!!
weź się za siebie! Nie rozczulaj się tak!
Nie myśl tyle!
Ciesz się chwilą!"

Tak cieszę się chwilą, ale przez krótką chwilę. Potem mam zderzenie z rzeczywistością....

piątek, 15 listopada 2013

było jest będzie

Mam taki zwyczaj raz na jakiś czas zajrzeć na pewnego bloga osoby, która już dawno wymazała mnie ze swojej listy znajomych... a szkoda.
Lubię go czytać, bo mimo woli interesuje mnie jak ta osoba się "trzyma"

Ostatnio napisała, że tęskni czasem za starymi czasami. Nie wiem co mogła mieć na myśli. Mogę się jedynie domyśleć.
Ale wiem, że mimo, iż moja przeszłość nie jest lukrowa to miałam taki jeden piękny okres, gdzie wszystko było prostsze, bo nie musiałam wszystkiego dźwigać sama... Niedawno myślałam, że uda mi się stworzyć podobną rzeczywistość. NIe wyszło...

Chciałabym mieć kogoś... kogoś do przytulania na pochmurne i niepochmurne dni...
Kogoś dla kogo będzie mi się chciało żyć, walczyć i wstawać każdego dnia...

Ale Ale Ale JA pragnę i odpycham. Uciekam i zostawiam...
Wyniszczam siebie swoim strachem, lękiem i obawami przez przyszłością.

Paranoja

wtorek, 12 listopada 2013

nowości

11 listopada, a raczej już 12...
Byłam na cudownym koncercie "chłopcy malowani".
Wyśmienite wykony, wyjątkowe aranżacje, cudowne instrumenty!

Ale nie o tym chcę pisać.
Ciągle mnie coś zaskakuje.
Byłam troszku w domu i rozmawiałam z Mam o moich ostatnich dwóch szalonych tygodniach.
Opowiedziałam jej mniej więcej co i jak.
Zdziwiła się.
Zdziwiła się, że tak szybko się poddałam i opowiedziała mi pewną historię...
Historię jej i mojego tatki...
zdziwienie? jedyne pasujące mi słowa 
No ale cóż, nic to nie zmieni.
Zszokowało mnie "podobność" sytuacji i tego, że nie miałam o czymś takim pojęcia.

Właśnie się dowiedziałam, że mój tatko miał zostać pilotem!
ŁOŁ

Uciekam, muszę odespać moje ostanie 3 noce ;)

środa, 6 listopada 2013

Syndrom kurczaka na rożnie

W końcu umiem sobie naukowo nazwać swoje nocne rozmyślania i problemy z zaśnięciem.

A co u mnie?
Dziwnie.
Ni to dobrze ni to źle.
Nijako.

Np nie wiem czy powinnam się z kimś jutro spotkać, bo tysiąc koni każe mi siedzieć na tyłku i się nigdzie nie ruszać a drugi tysiak ciągnie mnie w drugą stronę. Przecież obiecałam. Przecież zawsze mogę "uciec", wrócić na uczelnie i udawać, że nic się nie stało.

Zjadłam na kolację wielką porcję czekoladowego, gęstego i przesłodzonego budyniu. Czyli obudzę się z "pięknym" czułkiem, będę się marszczyć z niezadowolenia i szybciej wyjdą mi zmarszczki xD co za plan!

A poza tym mam leniusa-pospolitusa i nie chce mi się uczyć.
Mogę robić wszystko, tylko nie to....

dobranoc

poniedziałek, 4 listopada 2013

Déjà vu

Dziś 4 listopada, dobrze, że nie 5, bo to by było już zbyt wiele.
Ale generalnie sytuacja niemalże identyczna.
Istne Déjà vu ...

(...)Włosy potargał wiatr, czemu ty wracasz do tamtych lat...?'

Przynajmniej wiem na czym stoję.
A to czy "widoki" to na czym stoję są bardzo specyficzne to już inna bajka...


http://www.youtube.com/v/qTdI7RwgW9I?autohide=1&version=3&autohide=1&feature=share&attribution_tag=3mXMp0cZvAs6aXz7HjhO5Q&showinfo=1&autoplay=1

poniedziałek, 28 października 2013

"You raise me up to more than I can be."

I jeszcze to...




...
"Kiedy jestem załamany i moja dusza jest taka zmęczona
Kiedy przychodzą kłopoty i moje serce zostaje obciążone
Wtedy wciąż jestem i czekam tutaj w ciszy
Aż przyjdziesz i usiądziesz ze mną na chwilę"

"...nie zostawiaj mnie tak.."



tak mi dziś chodziła po głowie ta piosenka...


Nadal nic nie wiem.
Dzisiejszy dzień najlepiej bym przespała, co niemalże zrobiłam przysypiając na uczelni i drzemając godzinkę pod wieczór. Ale mimo wszystko, zrobiłam dziś więcej w niż inne dni.
Muszę sobie szukać zajęcia, które zabija moje myśli, jeśli nie ma czegoś takiego to marzę o przespaniu tego doła i smuteczku niepewności.

I ciągle mam w głowie ten delikatny głos "...nie zostawiaj, nie zostawiaj mnie tak.."

A co do piosenek, ostatnio chwyciłam Kajtka, pomęczyłam go i naskrobałam coś nowego.
Może nie jest to nic niezwykłego, tylko prosta melodia na 3 chwyty, ale i jak jestem z siebie dumna, że w końcu coś sama stworzyłam ^^

niedziela, 27 października 2013

motłoch

Jeeejee
Nie wiem co się dzieje wokół mnie.
nie wiem
za dużo tego
wiem, że wczoraj do mnie w końcu coś dotarło
i wszystkie duszone emocję pękły i wybuchłam
nie wiem  czy bardziej ryczałam czy się śmiałam
nie wiem, to była chwila

Życie to jeden wielki znak zapytania.
Czy mogę to nazwać drugą szansą? Nie wiem
Żeby dać szansę komuś trzeba zacząć od siebie.
A ja nie chcę się tak łatwo poddać...

Chciałabym być silniejsza...

piątek, 25 października 2013

przeminęło z wiatrem...

Czar prysnął.
Nasz związek tak szybko się zaczął jak się skończył...
I to właśnie dziś, gdy byłam już pewna swoich uczuć...
Czuje się oszukana przez los.
Po raz kolejny uczę się pokory...
Co mogę powiedzieć?
Nie chcę rozczulać się nad sobą ani płakać do poduszki...
To i tak nic nie zmieni.

Powoli tracę nadzieję, że spotkam tego jedynego, który mnie zrozumie, pokocha mnie taką jaką jestem i NIE UCIEKNIE, nie zostawi mnie znów samą...

Czuje się nijako
wżeram ile wlezie i zabijam czas

Ale lepiej teraz niż później, po co się oszukiwać?
Potem tylko bardziej boli...

wtorek, 22 października 2013

A łabędzie były ładne!

Po raz kolejny się minęli.
Ona poczuła kolejny uścisk w sercu, westchnęła i postanowiła się wyżalić na bloogu.
Dzień jej się strasznie dłużył i tylko czekała na koniec zajęć by w końcu móc się wyrwać i biec do parku.
W tym całym chaosie bieżących  spraw pomyliła miejsca i długo czekała na kogoś kto zmierzał do innego celu...
Była zmęczona, głodna i smutna gdy w końcu wróciła do domu.
Czuła się winna.
Nie lubiła tego uczucia.
Wracały jej obrazy z przeszłości gdy ciągle czuła się winna i zawsze wszystkich przepraszała...

Poczuła potrzebę zmiany.
Zastosowała więc stary numer z szamponetką.
Zmiana jest, i szybko wraca się do stanu "normalności"
Cóż zawsze to coś.

Teraz czuła wypieki na twarzy po całym dniu i senność.
Ale to nie był jeszcze czas by móc sobie pozwolić na spanko...

czwartek, 17 października 2013

niech to będzie ZŁOTA jesień!

Życie ostatnio bardzo mnie zaskakuje, ale pozytywnie ;)

Czy po roku, 10 miesiącach i 18 dniach przestałam być sama?
Dziś mogę z uśmiechem powiedzieć, że tak!
Znów rozkwitam ^^
mam się do kogo uśmiechać
dla kogo przestawiać kalendarz
mam dla kogo spędzać godziny przy komputerze
itd
;D

Oczywiście, że mam wątpliwości, że moje skrzydła można łatwo podciąć, ale po takim czasie myślę, że warto zaryzykować... Jeśli się spalę, wrócę do mojej skorupki i najwyżej będą mnie znów miesiącami z niej wyciągać...
Ponoć zrośnięta kość po złamaniu, jest dużo silniejsza niż przed złamaniem.
Ciekawe jak jest z sercem?

Zawsze mogę się sama  przekonać, prawda?

poniedziałek, 14 października 2013

tor z przeszkodami

Czuje się jak... no właśnie, brakuje mi tu słowa.
...dziecko któremu dano zabawkę czy coś słodkiego ale zanim zdołał się nią nacieszyć, skosztować,  nagle mu ją zabrano.
Może to dziwne skojarzenie? Cóż.
Mój nastrój od 2 dni zmienił się już milion pięćset sto dziewięćset razy O_o
Od euforii radości po chwilową rozpacz i dziwny ucisk w sercu.
Zmieniam tok myślenia, zderzam się z nową rzeczywistością i mam wrażenie,(kolejne dziwne porównanie) że jestem jak bohater z gry, którego przeniesiono kodami do dużo wyższej,trudniejszej planszy tylko zapomniano o ulepszeniu umiejętności...

Niepewność zawsze mnie wykańczała, zawsze chciałam wszystko WIEDZIEĆ !
Tylko, że tak nie można.

Dziś normalnie czuję jak wali mi serducho, czego normalnie się nie słyszy i miałam, mam ogromną potrzebę rozmowy, dialogu (heh, miałam dziś wykład o dialogach ^^ ) no i nicht.
Sprawy ważne i ważniejsze.
wiem

Jakże ze mnie dziwna istota?!

Często się zamyślam rozmyślam marzę, ale prawdziwe ŻYCIE to wyższa szkoły jazdy!
A ze mnie nie najlepszy kierowca...

sobota, 12 października 2013

do góry nogami

Strach i panika, pierwsze co poczułam wyczytując wiadomość z oczu...
Oszołomienie i zdziwienie, znamy się tak krótko...
Radość i nadzieja, że znów jestem dla kogoś ważna...
Czuje się jak granat, gdzie każde ziarno to inne uczucie. Emocja.
Weszłam do domu jak w transie, sto tysięcy wdechów, czas na uspokojenie się zanim się przywitałam z bratem.
Mętlik.
Natłok myśli.
Jestem szczęśliwa i zarazem pełna niepokoju.
Czemu ja zawsze muszę tyle myśleć?!
Boję się, że mogę coś popsuć, że się nam nie uda...

Postaram się jednak myśleć pozytywnie ;)
Już teraz gości u mnie tajemniczy uśmiech 
i... jak to dobrze móc być przy kimś tak blisko ^^
I do końca życia zapamiętam dzień w którym "Chłopak z Herbatą" postanowił pocałować "Wieczną Myślicielkę" ^^




I tak sobie jeszcze tylko zastanawiam ile jest od zakochania do miłości???

czwartek, 3 października 2013

Pedagogika ;)

A więc zaczęłam studia!
Bardzo bardzo  baaaardzo polubiłam moją uczelnię ;)
Wykładowcy ludzcy, niektóry nawet zabawni ^^
Grupa nawet duża, jest nas 67 i aż 6 chłopaków ^^
Integrujemy się skutecznie i zapowiada się naprawdę dobrze!
Oczywiście będzie duuuuużo nauki ale w dobrym klimacie i z cudownymi ludźmi.
I taka ciekawostka, w mojej grupie na Lektoracie z j.niem mam 3 kleryków xD
na 12 osób ;)

Wrocław piękny, nocą również, tylko strasznie jest ZIMNO, brr
Dziś myślałam, że mi uszy odpadną, muszę sobie koniecznie przywieść coś ciepłego z domciu!
Spacerując po mieście i mijając grupy ludzi czuje się jak intruz. Ale lubię ich z daleka obserwować i snując różne teorie na ich temat...

Kończę.
Jutro... jutro mam wolne ale i tak chcę się wyspać ;P

sobota, 28 września 2013

niezniszczalna

A więc wczoraj mialam kryzys, dziś pospałam dłużej i czuję się świetnie ;)
Nie ma to jak popijać czosnek z miodem i mlekiem poranną kawą ^^
Ale to tak zapobiegawczo.
Jeszcze tylko 3 dni i STUDIA! Ciekawe jak to będzie?
Jedna wielka niewiadoma...

piątek, 27 września 2013

padnięta

Marzę o masażu pleców, braku hałasu zza oknem i możliwością zaśnięcia. Jestem wyczerpana dzisiejszym dniem, jest mi gorącą, palą mnie policzki, mam lodowate dłonie i jestem przekonana, że na dobitkę tego dnia odwiedzi mnie coś na wzór chorubska a raczej chwilowego przeziębienia lub braku sił. Mam wrażenie, że jutro nie podniosę się z łóżka i będę miała zakwasy tam, gdzie tylko jest to możliwe. Poza tym ja NIE LUBIĘ  narzekać, ale dziś muszę. Muszę też czekać jeszcze jakieś dwie godzinki na powrót brata a oczy już mi się kleją...
Byłam na niego zła, już mi przeszło, ale i tak mamy do pogadania i takie tam.
Gdyby nie wyjechał "gdzieś" akurat dziś, to  miałabym cudowny dzień. A tak miałam pracowity i męczący, pełen napięcia i podenerwowania, niepewności i takie tam.
Szkoda gadać.

Znikam, nie chcę więcej pisać takich rzeczy.

niedziela, 22 września 2013

;)

Mój zacny Anonim nie dał znaku, czy moja odpowiedź go zadowoliła. Trudno.
Co u mnie?
Tymczasowo remontowo. Ale tylko dziś. Jutro już nie.
Wrócę w piątek i już szybko do domu nie wrócę.
Studnia czekają.
Ale nie mam pojęcia jak to będzie.
Jest to ciekawa zagadka.

Uciekam ^^

piątek, 20 września 2013

Znów pochmurnie i deszczowo ;(

Są takie dni gdy nie chcę się wstać z łóżka i przestawiam budzik tysiąc razy i słyszę jak tata po raz setny mówi, że wystarczy tego spania. A ja leniwie patrzę na komórkę, dopiero po 8. Ale tatko zaraz wychodzi do pracy i wypadałoby zamienić parę słów i się pożegnać.
Jednak gdy już wstanę dostaję powera i biegam, latam, śpiewam, wydzieram się jak głupia po całym domu ^^ Oczywiście gdy jestem już w nim sama. Czym by było wariactwo w kuchni bez piosenki czy choćby puszczonej płyty? I mam w sobie tyle zapału do wszystkiego!
I mogłabym góry przenosić...
A potem musi zalegnąć cisza, muzyka musi zamilknąć. Wraca "inkwizycja" do domu. No i słyszę jakim to jestem leniem i czego to nie zrobiłam. Gdyby chodź tak usłyszeć jakiś dobre słówko za coś co się jednak zrobiło. No ale cóż.
Codziennie uczę się pokory.
Ale też codziennie mam w sobie więcej bunty i złości.
Szukam więc sobie sposobu na wyżycie się, tak by nie zaszkodzić innym.
Ostatnio dobrze sprawdza się Gothic. nawet fajna gierka.
Szkoda tylko, że 3 część nie chce działać na moim komputerze.
Ale może jeszcze coś na to poradzę?
Albo znajdę sobie coś innego.

Nasze "zapasy na zimę" z każdym dniem rosną, ja większość czasu spędzam w kuchni i chciałbym już się od tego wszystkiego oderwać. Byle do niedzieli. Wtedy odsapnę i nabiorę wiatru w żagle!

wtorek, 17 września 2013

jest pytanie jest odpowiedź

Pod moim poprzednim postem zagościło piękne pytanie z przykuwającym uwagę błędem ortograficznym "Witam czytam twuj blog od kilku miesięcy. Odpowiedz na swoje pytanie chcesz być saama czy z kims" i postanowiłam na nie odpowiedzieć. Może i się domyślam kto i co, ale to raczej przemilczę.

Jak to już kiedyś pisałam jestem SAMODZIELNA -> sama i dzielna.
I o ile "dzielność" jest w życiu ważna to samotność może już niekoniecznie.
Gdym chciała być w życiu sama to tak bardzo nie ciągnełoby mnie do ludzi.
Wiem dobrze, że w głębi serca potrzebuję kogoś bliskiego od serca i niekoniecznie przyjaciółkę;P tylko właśnie "chłopaka" (jakoś nie przepadam za tym słowem). Jednakże od dawna usilnie tłumie sobie to pragnienie i nauczyłam się tak żyć. Odpowiadając precyzyjniej na Twoje pytanie: Z kimś. Jednak stałam się wybredna i ostrożna. Jeśli miałabym pozwolić sobie na kolejny związek to musiałbym mieć pewność, że warto.
Myślę, że to dobra odpowiedź.

piątek, 13 września 2013

sama czy z kimś?

Niedawno natrafiłam na pewien artykuł, ale dopiero dziś przeczytałam go w całości na spokojnie.
http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/ona-i-on/art,102,co-jest-lepsze-byc-z-kims-czy-samemu.html
"Co jest lepsze: być z kimś czy samemu?"
i znalazłam w  nim dwa fragmenty, które pasują do mnie.
Oto one:
"
A rozwiązanie znajduje się w nas samych. Bo to my decydujemy o tym, jak na powołanie odpowiedzieć. Oczywiście, byłoby zbyt wielkim uproszczeniem napisać, że wszystko zależy od naszej woli. Bo aż tak pięknie nie jest. Możemy za św. Pawłem powiedzieć, że pragniemy dobrych rzeczy, ale dochodzi w nas do głosu stary człowiek i czynimy to, czego nie chcemy. Tak nierzadko jest z tymi, którzy uciekają od realnych kontaktów w świat wirtualnych spotkań, rozmów, wymiany myśli, blogów, itd. Są to często osoby, które bardzo potrzebują ciepła, zrozumienia, drugiej bliskiej osoby. Jednak w realnym świecie nie czują się na tyle odważne, a może adekwatne, aby ryzykować spotkanie. Za taką postawą może się kryć - z jednej strony - prosty brak doświadczenia relacji bo, dajmy na to, nigdy nikt nie nauczył ich bycia z innymi. Albo nie mieli okazji ku temu. Ale mogło się zdarzyć, że zostali odrzuceni, zranieni... i w konsekwencji schowali się w skorupce jak ślimak. Wychodzą z niej przed ekranem komputera, bo tam wydaje się im, iż nikt ich nie widzi, nie wyśmieje, nie skrzywdzi. To jest druga strona. W każdym razie lęk, brak doświadczenia, różne zranienia, niewiara w siebie, nieakceptowanie siebie (choćby swego wyglądu, czy braku wymarzonych "zdolności") sprawiają, że osoby te nie podejmują ryzyka spotkania z drugim człowiekiem. Proszę zobaczyć - wracam do pierwszych rodziców - nie ufają innym i sobie. Jednym słowem wcale nie trzeba szukać przyczyn problemów nie wiadomo gdzie..."

Może aż takim "ślimakiem" nie jestem, ale mam mnóstwo jego cech.
Czasami cała wewnętrzna "ja" ciągnie mnie do ludzi, chce z nimi przebywać jak najdłużej, ale wśród nich nie czuję się najlepiej i wole pozostać w swoim ciasnym kręgu znajomych i osoby mej własnej.

(...)
"Przecież tak jak różnimy się między sobą fizycznie, tak i jesteśmy zróżnicowani psychicznie. Wiemy, że są osoby, które bardzo dobrze czują się będąc pośród innych: zawsze w centrum, wyśmienicie radzą sobie z relacjami, ale bardzo źle znoszą samotność, ciszę. Nazywamy ich - upraszczając - ekstrawertykami. Odwrotność - również dobra - to introwersja. Charakteryzuje osoby kochające ciszę, samotność. Preferują spokój, znajome miejsca i unikają hałasu, tłumu. Mają też kłopoty w nawiązywaniu relacji, za to są osobami na ogół głębokimi. Są też osoby łączące jedną i drugą cechę: trochę ekstra- a trochę introwertyczni. Już ten zespół cech pokazuje, że każdy z nas inaczej będzie podchodził do samotności i relacji z innymi. Jednak należy odróżnić osoby introwertywne, które preferują ciszę, od osób unikających ludzi ze strachu czy też z braku wiary w siebie. Bo różnica jest spora."

 Chyba jestem głębiną bez dna. Ale ja jestem też połączeniem ekstra-i introwersji. Zdecydowanie. Nigdy nie umiałam siebie dokładnie określić. Jestem zbyt zmienna, z reguły cicha i nieśmiała, ale jak rozwinę skrzydła to zrobię i załatwię wszystko i dogadam się z każdym. I wszędzie mnie pełno. Ale to są przebłyski, chwile. Potem dostaję po kościach i wracam do skorupki....


To tyle moich przemyśleń.

Rozpaczam nad, że moje plany "coś" popsuło i muszę jeszcze pobyć w domu.
I niedługo czeka mnie nieuchronna wizyta u dentysty. Chyba pierwszy raz w życiu się jej boję.
Nigdy wcześniej nie bałam się dentysty.
A teraz jakoś... coś się zmieniło.

środa, 11 września 2013

do lasu!

...nie ma to jak słodycze popijać rumiankową herbatka na pryszcze.
Cała ja.
Dziś pierwszy raz od bardzoo bardzooo dawna wybrałam się na małe bieganko po lesie.
Oczywiście tam, by przypadkiem nikogo nie spotkać...
Wymiękam, umieram, padam.
Zero kondycji.
Za duzo tlenu.
Za mało silnej woli.
Ale jakbym tak codziennie o minutkę dłużej ze sobą walczyła?
Jednak wątpię, bym jutro znów ruszyła w teren...
Jestem zbyt leniwa.
Wystarcz, ze rano śmigam z bratem rowerem.
Swoją droga dostał nowy, większy rower i teraz jeździ szybciej ode mnie.
Jakie to smutne. Uczeń przerósł mistrza.
Zawsze go poganiałam, dziś prosiłam by zwolnił.
Oj Iguś, niedobrze, niedobrze...
Ale co mi tam, ja przynajmniej tak szybko się na nim nie męczę ;P

Dziś natrafiłam na płytkę ze zdjęciami z 2 gim. Doszłam do wniosku, że nie licząc aparatu na zębach, to niemalże nic a nic się nie zmieniłam. Może minimalnie wydoroślały mi rysy twarzy. Minimalnie.

Ale zmieniła się moja osobowość. to na pewno.

I na koniec chwila rozpaczy:
ŁAAAA! JA NIE UMIEM ZADAWAĆ PYTAŃ NA ZAMÓWIENIE...
To takie sztuczne i wymuszone.
Głowa pełna pomysłów i dzikich marzeń pusta wtedy gdy ktoś coś ode mnie chce.
Norma.

pełna rozterek
Igg

poniedziałek, 9 września 2013

Jeszcze nie tak dawno, nawet bym nie pomyślała, że ostatni miesiąc wakacji spędzę na pisaniu, malowaniu, zajęciach domowych i porannym wstawaniu.
Nie narzekam.
natłok mysli
norma

i odwiecznie towarzysząca mi muzyka ;)

miłam tyle napisać i staciłam wątek
może innym razem

muszę przetrawić pewien wiersz...

czwartek, 5 września 2013

znaleźć przeszłość

Jestem zbyt sentymentalna.
Ale cóż, nie umiem się pozbyć moich starych notatek,pamiętników, zdjęć, listów...
Są dla mnie zbyt cenne.
Doszłam do wniosku, że moje życie jest trochę pogmatwane.
Cóż.
Jestem też tchórzem, który za bardzo przywiązuje się do ludzi ale nie umie zatrzymać ich przy sobie.
Zawsze za bardzo patrzyłam w przyszłość, nie myśląc o teraźniejszości.
I mam zbyt bujną wyobraźnię.
I chyba jestem/byłam zbyt ufna wobec ludzi.

Ale ostatnio stałam się ostrożna. Wycofana.

Jetem jednym wielkim znakiem zapytania.
tyle na dziś

wtorek, 3 września 2013

brak słońca

Więc jestem w domciu od kilku dni.
Pogoda troszku się popsuła, ale mi to jakoś nie przeszkadza.
Czytam, maluję, sprzątam, milknę, słucham...
Dzisiaj się poświęciłam i wstałam po 6 by pojechać z bratem do nowej szkoły.
Jeny, jak mi się nie chciało wstawać i wychodzić na dwór w taka pogodę...
Ale dałam słowo więc zmusiłam oczy do patrzenia a nogi do pedałowania i ruszyliśmy ;)
Dziwnie tak było jechać do Głogowa z rana, nie do szkoły... MOJEJ.
Już nigdy więcej nie będę musiała jechać do G.łogowa do szkoły...
No może z wyjątkiem jutra, bo jutro moje plecy będą musiały sobie przypomnieć co to jest plecak pełen książek książek i jeszcze raz książek! czytaj KIERMASZ
A trochę się ich nazbierało, patrząc na ta stertę, stwierdzam, że samych "rzeczy" do historii jest więcej niż wszystkich innych razem wziętych, heh

Jestem więc w domu. Siedzę przy komputerze i słyszę jak moja babusia cicho się modli.
Leży na łóżku tuż obok mnie.
A ja czuje, że jestem bezsilna i nic nie mogę zrobić.
Mogę porozmawiać, delikatnie przytulić, coś przynieść, pomasować, ale nic nie mogę zrobic jesli chodzi o jej zdrowie. Nic.
I to jest smutne.

Moja Mam martwi się jeszcze bardziej ode mnie. I wszystko ją drażni. Więc robię wszystko "by było dobrze". Ale i tak mi nie wychodzi. Nie wychodzi...
Jednak, gdy jej Mam puszczają nerwy i mam taką możliwość, to zaszywam się w piwnicy, w moim malarskim pomieszczeniu i maluję dla uspokojenia. Dla relaksu. Dla pozbierania myśli. Dla ucieczki od rzeczywistości.

sobota, 24 sierpnia 2013

Od kiedy to chcę wrócić do domu?

Kurcze, z facetami.
Nigdy nie wiesz czego się od nich spodziewać.
Jeśli wczorajszy dzień był "dołem" to dzisiejszy można nazwać "dnem".
Ale nie cały. Jeszcze jakąś godzinę temu spokojnie zabijałam czas oglądając filmy.

Zza oknem słyszę muzykę i wiem, że nigdy nie umiałabym się bawić jak ci ludzie na zewnątrz.
Wiem, że zawsze tworzyłam sobie mój mały świat i trudno coś w nim zmienić.
Trudno.
Ale można.

Przyglądam się moim paznokciom, które z tak wielkim trudem odrastały po maturach... Ciekawe ile jeszcze pożyją zanim znów nich nie pożrę w złości smutku strachu czy żalu

Dziś kryję już tyle osób. Brat w Krakowie, ciekawe czemu tylko ja wiem gdzie tak  naprawdę pojechał? Takie tam

Ta pustka mnie dobija. Nie ma się do kogo odezwać. Internetowe rozmowy to nie to samo. Muszę wytrzymać do września. Chyba nigdy jeszcze tak bardzo mi się do niego nie śpieszyło...

Chcę już wrócić do domu. Ale nie mogę. Muszę czekać aż skończy się remont i Karol wróci. Wtedy wsiadam w pierwszy lepszy pociąg i jadę. Już nie mogę się doczekać mocnego, duszącego uścisku młodszego brata. On przynajmniej zawsze jest szczery, zawsze umie przy mnie po prostu być. Sama jego obecność sprawia, że nie mogę być smutna. Nie mogę. Muszę być silna!

Więc będę.



Ps. Wymiękam.
Mam zdecydowanie za dobre serce...

A gdyby tak...?

Tak! Tak! Tak!
Igg znów pisze! I sprawia jej to przyjemność ;)
I ma wenę i akcja nie stoi już w miejscu ^^
Więc siedzę i piszę ;P
Może dziś skończę 12 rozdział?
Może...


piątek, 23 sierpnia 2013

"Panie Losie daj mi kogos, kto nie zmąci wody w mym stawie..."

Mój sygnał sms w komórce jest zdecydowanie za głośny a ja na niego przewrażliwiona.
Zdecydowanie.
I tak nie mogłam wczoraj zasnąć więc w sumie przynajmniej miałam czym zabijać myśli przewracając się z boku na bok, wpatrując się w sufit czy zwijając w kłębuszek. Ale tak też źle, za gorąco! Ostatecznie pamiętam jak rano wyłączyłam budzik i zasnęłam dalej, bo nie miałam najmniejszej ochoty wychodzić z łóżka. I tym sposobem pobiłam swój rekord życiowy w długości spania. Nie przypominam sobie, kiedy ostatnim razem wstała po 10 ;P
A dziś, cóż za ironia losu wstałam po 12 i zaczęłam dzień od mocnej kawy i sernika mojej Mam. Pycha!
Od wczoraj, gdy koleżanka przysłała mi linka, chodzi za mną ta piosenka:

Całkiem sympatyczna ;)

A plany na dziś?
Nie pada, więc chyba odwiedzę głodne stadko kaczek nad rzeką ^^
Und nichts.

czwartek, 22 sierpnia 2013

"Kosogłos"

Czuję niedosyt. Tak, to chyba dobre słowo.
Skończyłam, przeczytałam wszystkie 3 części Igrzysk Śmierci, w dwa dni, to chyba dobry wynik? O tak! Czułam się jak w gimnazjum czytając książkę, walcząc ze zmęczeniem ale jeszcze większą ciekawością i "głodem" poznania zakończenia. A więc dziś położyłam się w okolicach drugiej nad ranem z myślą, "został mi jeszcze tylko jeden tom" ;) Oczywiście Katniss wybrała ostatecznie Peeta i bardzo dobrze ^^ Tak mi go było szkoda gdy Katniss nie traktowała go poważnie...

Tak więc mam wieczór, hałas dochodzący zza okna, własne towarzystwo i chęć odespania ostatnich dwóch nocy. Ale nawet jakbym bardzo chciała, to wiem, że nie potrafiłabym zmusić się do zaśnięcia o tej porze. Za wcześnie.

Podczas czytania nasunęło mi się masę przemyśleń i odkryłam pewne podobieństwo z główną bohaterką. Ale może nie będę się tutaj wywodzić na ten temat.

Zmykam.

wtorek, 20 sierpnia 2013

dawno nie było piosenki

I jeszcze jedno.
Bo ciągle, przez dzień cały chodzi mi po głowie ta piosenka.
Nie wiem czemu...?

Deszczowo

Żebym chodź raz w życiu wiedziała czego tam naprawdę chcę.
Podejmowanie decyzji? Jest ich tysiące, ale w tych ciut ważniejszych zawsze mam setki dylematów i nie wiem co powinnam zrobić. Zdecydowanie za dużo myślę. A robię to bo mam do tego mnóstwo czasu. Idąc sobie przez deszczowe miasto nie ma zbytnio nic do roboty poza myśleniem i pilnowaniem drogi ;P
Karcio wrócił dosłownie przed momentem, 22 to pora idealna na obiad, czyż nie?

Więc mam natłok myśli i trosk o problemy bliskich i duuużo czasu, cudnie!

Zajrzę tu i tam i wracam do "Igrzysk Śmierci", książka równie ciekawa jak film. Chyba po raz pierwszy trudno mi stwierdzić co lepsze, gdyż zarówno film jak i książka przypadły mi do gustu ;)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

"ktoś coś"

Nie ma to jak poczuć znajomy i nawet przyjemny ból w opuszkach palców lewej dłoni ;)
Tak to już jest jak się wieki nie grało na gitarze.
Przez ostatni rok niemalże jej nie ruszałam...
Nie chcę się usprawiedliwiać brakiem czasu, może raczej chęci?
Może tutaj znajdę czas by się podszkolić, a nie wciąż grać 5 chwytów na krzyż?
Zapał, to jest to czego mi teraz potrzeba.
Ale jeśli mam wybierać 2 godziny na film to może lepiej już poćwiczyć...
Jest dziś tak pochmurnie i deszczowo, panuje nastrój melancholijny, a przecież jeszcze jest lato!

Tak więc zostałam prawie sama. Prawie oznacza, że teoretycznie na ścianą mieszka mój starszy brat, ale go wiecznie nie ma w domu... Od kiedy to nasze tematy do rozmów "nie kleją" się jak dawnej?

...

Przeczytałam dziś od początku całego bloga, czułam, że musiałam to zrobić.
Powód? Ktoś inny zrobił to samo i... po prostu musiałam sprawdzić co już tutaj naskrobałam.
Pośmiałam się z błędów, literówek, powtórzeń ale i zamyśliłam się nad pewnymi kwestiami i swoim widzeniem świata w czasie przeszłym. I ku mojemu zdziwieniu, nie wszystkie posty okazały się takie smutne i bezsensowne. W niektóre naprawdę włożyłam całą siebie i czuje nawet dziś, gdy  je czytam z perspektywy czasu ^^

Wiele się nauczyłam przez te 3 lata a tak napisała mi taka pewna osóbka " (...)nawet jeśli to co jest do nieuniknięcia się stanie nie odczujesz tego jak zwykła osoba. Przyjmiesz to na tak zwaną "klatę" i pójdziesz dalej." I zgadzam się z tym.
Jeśli znów mój świat legnie w gruzach, bądź nie koniecznie będzie aż tak źle, to stłumię wszystko w sobie, pogrubię "skórkę granatu" i z oczyma podniesionymi wysoko pójdę dalej na przekór wszystkiemu. Nie dam światu poznać, że znów ktoś zranił mi serce... dla świata będę jak zawsze radosna. Prawdę poznają może dwie osoby na których jeszcze się nie zawiodłam. A może nie.
Trudno mi mówić o przyszłości...
Pożyję-zobaczę ;)

Uciekam, bay ;*

niedziela, 18 sierpnia 2013

Wieczorami...

Wieczorami staję się marzycielką.
Wieczorami staję się myślicielką.
Wieczorami jest najbardziej szczera i sentymentalna.
Wieczorami miewam odpały i wybuchy śmiechu. Wtedy mogę się wydzierać w karaoke.

Wieczorami czas płynie za wolno lub za szybko...

Staję się niecierpliwa, zmienna...

Jutro znów zostanę sama, moja Ola wróci do siebie, a ja?
Czy dalej będę miała tyle odwagi by zagadywać do ludzi?
By szukać uśmiechu?
By uśmiechać się do słońca i łazić po mieście?

Czekam na wrzesień.
Wtedy będę tutaj ludzi z którymi będę mogła się spotkać, odwiedzić, porozmawiać, poplotkować czy pomilczeć...

Ahhh

sobota, 17 sierpnia 2013

Całować mnie po stopach! ha ha ha

Kwaśna, ziołowa herbatka,"Classic Summer Nights
Live at the Winter Garden" w RMF Classic, propozycja "całowania mnie po stopach" i wielki wybuch śmiechu z przyjaciółką na taką możliwość -> bezcenne ;D
Ludzie bywają dziwni ;P
Ale przynajmniej jest zabawnie ;)
Szkoda, że Ola za 2 dni wyjeżdża, bez niej wakacje będę nudniejsze i smutniejsze...
Może coś naskrobię czy przeczytam, dostałam ostatnio mnóstwo propozycji ;)
A potem trza odnowić łazieneczkę i będzie ślicznie ^^
No! Zmykam ;*

Ps. A to by mogło być nawet zabawne, tylko, że ja mam  łaskotki więc próba mogła by się skończyć reakcją niespodziewaną, niebezpieczną i groźną ;P

czwartek, 15 sierpnia 2013

Wyjątkowość chwili.

Sporo czasu minęło.
Wróciłam z gór szczęśliwa, to była najlepsza oaza w moim życiu. Wszystko było tam takie wyjątkowe! Zdążyłam też pojechać nad jezioro, przybijać panele, malować ściany i popływać w jeziorze. Ale tak naprawdę popływać! Nie przy jakiejś plaży tylko wzdłuż, na drugi brzeg i jeszcze dalej ^^ tak ponad kilometr będzie ;) Ale przyznaję się bez bicia - troszku oszukiwałam- miałam na sobie kamizelkę. Inaczej moi rodzice prędzej dostaliby zawału niż pozwolili popływać sobie w pław po nieznanych wodach ;) Przy okazji łowiłam ryby i nawet to polubiłam. Po mi raz pierwszy w życiu złowiłam rybkę godną jedzenia i sama ją skrobałam i szykowałam na grilla ! Gdyby nie te ości to byłaby idealna ;) Pływałam dmuchanym kajakiem, zagościłam też w kanale i widziałam rodzinę łabędzi z 5 małymi, szary łabątkami ;D Pośród szuwar czułam się jakbym była w jakimś filmie i było mroczno, tajemniczo i baaaardzo bardzooo fajnie ;)
Szkoda tylko, że kajak zaliczył zderzenie z drewnianym pomostem i już nie nadaje się do użytku...
A teraz znów jestem we Wrocławiu, odwiedziła mnie przyjaciółka i nie mam na co narzekać. Byłyśmy w ZOO, zrobiłyśmy masę fotek i było zabawnie ;)
Kończę. Teraz czas na ploteczki i trza spać...
Do miłego! ;*

wtorek, 16 lipca 2013

już jutro pobutka o 5!

;)
Będę studiować pedagogikę we Wrocławiu!
I o studiach tyle.

Są sprawy ważniejsze!
Jutro jadę na 3 st oazy do Tylmanowej!
Już nie mogę się doczekać tego klimatu, ludzi i spotkania z Bogiem!
Moja radość wróciła, kwitnie i musi być dobrze!

buziaki ;*

wtorek, 9 lipca 2013

...a we Wrocławiu...

Nie powinnam dzis pisać.
Bo znów mam dołka i będzie smutno.
Ale cóż. Tak mnie jakos naszło i tak pewnie nikt tego nie czyta wiec pisze to raczej do a raczej dla samej siebie.
Jestem wiec we Wrocławiu i zżera mnie pustka i samotność.
Karola wiecznie nie ma w domu, Ala wróciła do domu a ja godzinami ogladam filmy na necie badz łaże bez celu po miście.
chociaż mam w tym jakis cel. Tak. Poznaje miasto. Wrocłąw jest piekny ale gdy nie ma sie z kim spotkac na mieście to chodzby był najladniejszy i najlepszy to i tak czlowiek ma dolka i nie wie co  z soba zrobic...
dzis mialam 3 egzaminy na sudia. jestem niezadowolona,mialam wielkiego stresa, zroblam pewnie mase blefow na dyktandzie, na muzycznym mialam gule w gardle a na plastycznym do dyspozycji 5 kredek swiecowych korych osobiscie nie lubie.
I pani powiedziła, że nie źle mówię "sz". nie wiem. wg mnie mówie je normalnie...
jutro zapadnie werdykt. zawsze pozostaje mi walczyc i inna uczenie
Ale to było zawsze moje marzenia, Uni we Wrocku....
A sprawy sercowe?
beznadziejnie
bez komentarza
Usycham
Tęsknie
I nic z tym nie robię
Norma

Zawsze trafiam na nieodpowiednich osobników płci przeciwnej.
Ale dziś mnie naszła taka myśl, że moze to ja jestem rozpieszczoną królewną, która za dużo wymaga od życia, siebie i innych? Może jestem zbyt wybredna?
Ale wiem, ze jeśli mam z kimś spędzić całe życie to musze byc pewna ze to odpowiedni czlowiek dla mnie i nie moge sie wahac... nie moge
Dzis przytuliłabym sie do "kogośkolwiek" ale zamiast tego smutam, stukam w klawiaturę i słucham muzyki klasycznej dla relaksu.

moja lista znajomych zawsze byla ogranoczona.
nie umiem tak po prostu do kogos zadzwonic i sie z nim umówić czy zaprosić.
no nie umiem
w sumie to...
nie pamietam by kiedykolwiek odwiedził mnie ktoś w moim domu tak bez powodu...
np ktoś z klasy... nigdy
żyłam w cieniu, na uboczu ale całym sercem i duszą ciągnęło mnie do ludzi z którymi nie udawało mi sie zawiazac dobrego kontaktu. Może z niewielkimi wyjatkami. Zawsze czulam sie NIEZROZUMIANA. INNA.

Ale nie umiem tego zmienić.

Chcę się zakochać.
Chcę się po raz pierwszy tak naprawdę zakochać w odpowiednim człowieku.
Tak by o niego walczyć...
I już nigdy nie czuć tej pustki i "głodu" obecności kogoś obok...

to jest nie do zniesienia


Ale zamiast ruszyć tyłek i wybrać się do ludzi...
to Igg idzie do parku
bierze kocyk, książkę i co?
suchą bułkę by karmić kaczki!

Piękne ptaki.

One przynajmniej lubią moje towarzystwo...

środa, 26 czerwca 2013

Deszczowo ^^

Deszcz
kap kap kap
I tu was zaskoczę! Wcale nie będzie depresyjnie!
O nie!
Deszcz jest fajny i chodzenie bez parasola też może być przyjemne ;)
Spotkałam Pana Parasola i to było zabawne.
Przygoda jak z filmu ^^

Zmykam nie wiem do czego ;P

sobota, 22 czerwca 2013

bezsennosc

zaraz bedzie 3
rano
nie, nie chce mi sie spać
z nudów pisze kolejnego, pozbawionego sensu posta
po co?
nie chce zameczac sobą moją ograniczoną listę znajomyccccch
i mam tylko szczera nadzieje ze niedlugo sie ona powiększy....



może


a teraz zmusze sie do zaśniecią na zbyt małej kanapie której z powodu remontu nie moge rozłożyć i znów obudze sie z bólem pleców i karku... trudno...
jest duszno i gorąco
Pora najwyższa zainwestować z jakiś klimatyzator czy wiatrak...

piątek, 21 czerwca 2013

Ukojenie wieczoru

Wysokie butki, czarna spódniczka, czerwone pazurki, podkreślone oczy, rozpuszczone włosy i ulubione perfumy...
Tak, znów czuje się kobieco!
Mój cel? Rynek Wrocławski i...
TGD ("Trzecia Godzina Dnia")
Taaak! To jest to ;)
Koncert uważam za udany, wieczór za pożytecznie spędzony ^^
Nie zważam za bolące stopy i kolejne odciski...
Wrocław nocą jest taki piękny!
...Tylko... tak samotnie wracać w ciemnościach i patrzeć na mijające pary...
i nie mieć się do kogo przytulić...

środa, 19 czerwca 2013

duszno...

czuje sie nijako
znów to samo
zawsze ranie ludzi
i ich trace
jestem słaba...

czemu o mnie nikt nigdy nie zawalczył?
jak sie sypało, to doświadczyłam chyba już wszystkiego...
z wyjatkiem walki o mnie
...pewnie nie warto...
ja mogę walczyc a ktos nie?
to takie niesprawiedliwe...

wiem, gadam jak mała dziewczynka...

znów wróciła pustka..
cisza...
nie ma dla kogo sie usmiechac

straciłam cos czego nigdy tak naprawdę nie miałam...

jakie to dziwne uczucie... 

odurzam sie wiec w głupich filmach i książkach i zabijam mysli...

troche kiepsko mi to wychodzi...

poniedziałek, 17 czerwca 2013

RUINA

Jak to łatwo podciąć komuś skrzydła...
"Posmutniałaś?" "Co tato?... troche...."
Czy oni nie mogli wcześniej tego powiedzieć?
A teraz po prostu czuje się podle.
Okropnie.
Źle.

wtorek, 4 czerwca 2013

belka w oku

Dziś dostałam intrygującego esemesa z przeprosinami.
Przeprosinami za to, że ktoś był dla mnie niemiły.
A ja nawet tego nie zauważyłam...
Zapytałam więc brata...
Już wiem o co chodzi...
I tak strasznie sie tego wystraszyłam!
A. powiedziała, że 'wydaję rozkazy, nie mówię proszę, tylko "zrób", "musisz" itd.
Głupia JA! Nawet... nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłabym komuś rozkazywać, że jestem taka niemiła... że jest już aż tak źle.
Tak, że nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy...
Tak, poryczałam się... bo to są łzy rozpaczy...
Uświadomienia, że staję się pomału taka sama jak Mam...
Tak samo nerwowa, wydająca polecania, zapominająca o zwykłym "dziękuję".
"Belki w oku swoim nie widzisz" Teraz ją widzę.
I to boli.
Strasznie boli...
Więc to już.
A zawsze starałam się być dobra... miła... uczynna.
Nie wyszło.
Jednak całe życie spędzone pod jednym dachem z osobą taką jak moja Mam, robi swoje.
Jakże mogłam się łudzić, że uda mi się być inną...?
Że będę spokojna...
ROZKAZY
Nienawidzę  rozkazów!
A teraz już wiem, że sama zaczęłam je wydawać...
Och Iguś Iguś... co z tobą będzie?
Czy przechytrzysz los?
Czy uda Ci się być dobrą? kochaną? spokojną?

Nie wiem...
Teraz ogarnął mnie strach i smutek...

Czuje, że przeznaczenie mnie dopadło...

;(

poniedziałek, 27 maja 2013

...

Więc jak zwykle czuję się niezrozumiana.
normalka
Przypomniał mi się "Żuraw i Czapla"
Wtedy też tak dłuuugo się miajaliśmy dopóki oboje nie mieliśmy pewności...
Bardzo długo.
Czekasz...czekasz...czekasz... znajdujesz? I ryyyp.
I znów trzeba wszystko układać i czujesz pustkę.
Tata zawsze mówi ,zę czasem trzeba "jak krowie na rowie".
Wprost. A kobieta? "domyśl się"
Ale  "oni" nie umieją się domyśleć.
I zapada cisza.

Moje nastroje sa ostatnio tak zmienne jak nie wiem co...
Potrafię się śmiać a po minucie zbiera mi sie na płacz.
Ale pokazać smutek? Po co, by inni się martwili?
Ile osób tak naprawdę interesuję co się u mnie dzieje.
Tak bardzo czuje sie nierozumiana...

Nie, nie będę więcej pisać, bo będę potem żałować.

Moje ostanie "naście" lat ;P

Zadanie na dziś? Obżeranie się ciastem, sałatkami i wszystkim czym tylko można xD A przy okazji maaaasę sprzątania ;P

Wczorajszy dzień uważam za udany ;)
Kurcze jak patrzę na ciasto to juz mi się niedobrze robi...
Tyle tego pozostawało!!!
Najważniejsze, że Szymonek był zadowolony ;)
A ja dostałam ładne kwiatki od wujcia ^^

I maasę pochwał za wystrój i dekorację stołu ^^

Niby się wyspałam ale i tak nic mi się nie chce...
Zmykam

czwartek, 23 maja 2013

A przed Komunią...

Co byście zrobili słysząc kilka razy dziennie,że jest się beznadziejnym? Jakbyście się czuli pracując cały dzień, żeby po powrocie "inkwizycji" usłyszeć co jeszcze nie zostało zrobione lub,że cały dzień nie robiło się nic...? I to w dość głośny, nieprzyjemny sposób?
Latasz cały dzień, robisz co możesz, szykujesz obiad a zamiast zwykłego uśmiechu słyszysz "A pietruszki znowu nie ma!" No nic. Milczysz. 
Podlejesz rododendrony a usłyszysz "a czemu szklarnia nie podlana".
Kurcze, nie jestem w stanie pamiętać o wszystkim...
Już naprawdę nie mogę tego słuchać w milczeniu...
Nerwy mi puszczają... No bo... przecież nie leżę do góry brzuchem!

Ale ciągle sobie powtarzam "Iguś spokojnie, jeszcze tylko tydzień, tydzień..."
Bo właśnie w czwartek jedziemy do Wrocławia i wywiozę pierwszą turę "rzeczy niezbędnych".

Chciałabym żeby już była niedziela, wtedy będę mogła spokojnie usiąść wiedząc, że mój spokój nie zostanie naruszony. A dziś tylko podtrzymywał mnie na duchu spokojny wzrok taty, pełen zrozumienia i pocieszenia. I Jego znikająca za drzwiami , milcząca postać. "Pa Kocurku" i już idzie do pracy.
Ostatnio mam już dwie osoby, które uwielbiają mi nadawać nazwy zwierząt ;P
Chyba już mnie nic nie zdziwi.

Muszę uciekać, Mam może w każdej chwili wrócić ze sklepu i wtedy lepiej nie być przed komputerem...

środa, 22 maja 2013

Post dla Oli:

Mooooooooooja!!! ;**
Ciebie też kocham! Nie ma co się załamywać...  Będzie dobrze ^^


Ps. Dla reszty świata:
MAM JUŻ WAKACJE!!!
Najdłusze i najbardziej stresujące w życiu...

środa, 15 maja 2013

Już tóż tóż...

Środa, jeszcze tylko niecałe 2 dni i najtrudniejsza matura!
HISTORIA
Ukochana i Znienawidzona....
A potem chyba się wyrwę do Wrocławia na 2 czy 3 dni i wrócę na maturę z "Meine Liebe Deutsche"
A potem tylko Pierwsza Komunia Szymonka w Dzień Mamci, czyli święto 3 w 1 xD
Później? Najdłuższa wycieczka rowerowa z braciszkiem i początki zdzierania starych tapet w nowym pokoju ;) A potem robienie hałasu i bałaganu -zbijanie tynku, wyrównanie ścian, kupno farb i takie tam... 
Ha, zapomniałam o złożeniu podań na uczelnie ^^
A z resztą się zobaczy...

Dziś znów miałam takie dziwne sny, takie co się pamięta przez cały dzień i nie dają ci spokoju. 
Aż człowiek się zastanawia czy mogą być one prawdziwe???

Pokora. To jest to nad czym Igg pracuje od dawna...

poniedziałek, 13 maja 2013

Tak Oo.

Tak. Tak się uczę do matury.
Projektując pokój.

Zabijając myśli.

Tylko szkoda,że mój entuzjazm jest tłumiony...

Ach! Ostatnio ponoć wszystko robię źle.
Dobrze, że chociaż z tatką mogę normalnie porozmawiać i trochę się pośmiać.

No cóż.

Jeszcze trochę...

piątek, 10 maja 2013

przerwa

Pierwszy tydzień matur mam za sobą i teraz tydzień wolnego.
Tylko nie wiem czy mam się śmiać czy płakać.
Mam AŻ tydzień i TYLKO tydzień na ostatnie powtórki przed historią.
Czuje się taka nieprzygotowana na nią... ;(
Za to na inne przedmioty na razie nie mogę narzekać.
Tylko ja umiem pomylić Sienkiewicza z Mickiewiczem i dostać 20na20 z ustnego polskiego.
Jednak uśmiech w życiu jest ważny ;)

A co dziś jeszcze ciekawego?
Musiałam się komuś wygadać, porozmawiałam więc z moją M.O.
I zrobiła mi takie pranie mózgu.
Nie dziwię się jej, w końcu ona sama niedawno doświadczyła zakończenia tz. związku na odległość.
W sumie to jej pierwsze pytanie brzmiało "gdzie on mieszka?".
Oh, Igg, ty uparte, dziwne stworzenie!
Mój spokój został całkowicie zakłócony a ja nie wiem co robić ;(
takie rozdwojenie jaźni.
Ale komuś coś obiecałam i słowa dotrzymam.
Ja nie rzucam słów na wiatr!
Chociażby miałoby mnie to dużo kosztować.

A wczoraj?
Miałam cudowny dzień, banana na twarzy, łaskotki od brata i...
wieczorem przyjechała rodzinka...
Ach! w jedną chwilę poczułam pragnienie zapadnięcia się pod ziemię.
Wybrałam jednak górę, balkon i towarzystwo komarów.
I właśnie w chwili największego smuteczku odezwał się telefon.
Odebrałam i przybrałam "normalny" głos.
A tam kto?
Pielgrzymkowy braciszek dzwonił pozdrowić z Jasnej Góry.
Równo o 21 ;) "jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam"
Najlepsze lekarstwo!
Ach, ostatnio jednak czuję taką Bożą opaczność i miłość.
I taką pomocna dłoń!

"Pogodę trzeba mieć w sobie
prywatną pogodę wewnętrzną
i włączać ją w sobie jak światło,
gdy chmury i bzdury się piętrzą.
Uśmiechnij się gdzieś tam w środku
i wymuś na sobie optymizm"

środa, 8 maja 2013

Z czekoladą do przodu...

Kolejny rozdział się zaczyna, pewien kończy.
2 matury za a 5 przed.
Dopiero teraz czuję jak naprawdę ściga mnie dorosłość, odpowiedzialność i ważne decyzje.
Już niedługo koniec matur, 19, przeprowadzka, studia, może praca?
W tym wszystkim, coraz bardziej staje się tego pewna, przydałoby się coś jeszcze.
Ale nie wszystko od razu. Pomału, żeby jak to było na maturze z polskiego, nie popełnić błędów.
Bolesnych błędów, bo te małe i drobne zdarzają się cały czas i są mało istotne.

Czego tak tak naprawdę oczekuję od przyszłości, od życia?
Chyba to odpowiedni czas by znaleźć na nie odpowiedz...


poniedziałek, 6 maja 2013

a przed maturą...

Musiałam to dodać ;)

Miłego dnia ;*

niedziela, 5 maja 2013

Ciężka noc

Tak, dziś długo nie mogłam zasnąć. Ratunkiem się okazał telefon po północy do przyjaciółki. Kilka wymienie zdań i już człowiekowi lepiej, troszku?
Co mi nie dawało spać? To co zawsze, czyli moje MYŚLI, PRZEMYŚLENIA, PRZEMYŚLUNKI.
Takie tam
Ks. Pawlukiewicz w jednej ze swoich genialnych konferencji nawiązał do takiej anegdotki.
Każdemu z nas zdarzyło się kiedyś przybijać gwóźdź, i w pewnym momencie został on wykrzywiony. Wypadałoby go wyciągnąć i wbić nowy, ale nie. Łatwiej taki zaklepać, przybić na siłę...
Może to złe nawiązanie ale myślę, że w moim sercu jest właśnie taki krzywy gwóźdź. Rana po nim goi się już bardzo długo, przyzwyczaiłam się do swojego życia. Powili stworzyłam nowy mały świat i pogodziłam się z obecnym stanem rzeczy. (rozum) Mam kilka ludzi, do których już wiem,że mogę zdzwonić i w środku nocy. Obudzę ich a oni będę się cieszyć, że im ufam. Ale to są wyjątki. I rzadko im mówię co tam naprawdę dzieję się w moim wewnętrznym Ja. Nie chce przelewać na ludzi swoich smutków.
Tak więc żyłam sobie już całkiem normalnie, stworzyłam sobie coś na wzór "samotni" wśród ludzi. Całe życie walczyłam o akceptację i zrozumienie. Było mi dobrze jak jest. Czasem tylko wracały wspomnienia dawnego uczucia i osoby, ale nauczyłam się tłumić lub po prostu skutecznie robiła to moja poduszka... Nie pozwoliłam nikomu przebić się przez moją "wew. barierę", mój niewidzialny pancerz obrony. Tęsknota wróciła na wakacjach. (serce) Ale rozum skutecznie je stłumił. I tak zaczęłam kolejną wewnętrzną walkę. I właśnie kilka dni temu poznałam kogoś, kto ma tyle podobnego, że aż wydaję się do nierzeczywiste. Serducho się ucieszyło i pozwalało sobie na coraz śmielszy uśmiech. Ale wczoraj, wczoraj odezwał się rozum. On skutecznie poruszył moim "gwoździem" i przypomniał jak straciłam ostatniego przyjaciela. Moje lekarstwo na smutki, nierozłącznego towarzysza, znającego mnie jak nikt, wypełniającego każdy mój dzień i myśli. Ale tak miało być.
"Prawdziwy przyjaciel to ten, który wie o tobie wszystko i mimo to wciąż cię kocha"  to motto przeczytałam wczoraj w nocy ze strony tytułowej mojego śpiewnika.Jak ja dawno do niego nie zaglądałam!
Więc wczoraj wieczorem pierwszy raz pozwoliłam sobie na sentymentalność i rozmowę o sprawach, które były okryte strefą tabu. I to tak strasznie zmętliło mi myślenie i mój wewnętrzny spokój.
Zawsze starałam się pomagać ludziom, być dobrym człowiekiem i pomagać im na ich smutki. Ktoś mi kiedyś powiedział, że powinnam zacząć myśleć o sobie. I troszku zaczęłam.
Chciałabym być szczęśliwa. Nie myśleć tyle i nie rozkładać wszystkiego na części pierwsze. Ale ja tak nie umiem. Myślę, że dzisiejsi ludzi są poranieni przez życie. Każdy ale w różnym stopniu. Ja moje poranienia tak mocno zagwoździłam, że ruszane strasznie boją. Dlatego staram się ich nie ruszać.
Zostałam zraniona w życiu przez wiele ludzi, ale nigdy nie miałam do nich żalu i złości. Zawsze starałam się ich zrozumieć i uzasadnić. Przebaczenie- jedno z moich ulubionych słów.
Może byłam w życiu za mało przytulana i przez pół życia porównywana do brata, który w oczach rodziców (ja to tak odbierałam jako dziecko) był tym lepszym, mądrzejszym. Wiem, że oni mnie kochają ale ja zawsze czułam się tą gorszą. Dlatego brak mi pewności siebie.

Oaza nauczyła mnie pracy nad sobą i budowaniu odwagi. To dzięki niej nauczyłam stanąć przed ludźmi i nie stresować się tam bardzo. To ona uczy mnie pozytywnego myślenia i uczy dowartościowania.

Ale długa droga przede mną. Baaardzo długa.

I jak serce ma być szczere wobec rozumu, to tak brakuje mi miłości. Ale boję się też na nią znów otworzyć i zaufać. Bo nie wiem czy moja poszarpana psychika zniosłaby kolejne rozstanie z czymś tak cudownym jak prawdziwa miłość, ta ludzka...

sobota, 4 maja 2013

matura czy bzdura?

Chyba "odżyłam", tak tak. Jest ku temu kilka powodów: ;)
1.wiosna (taka prawdziwa)
2.nowa pasja (moje rybki kochane!)
3.i jak to napisałam wczoraj koledze (uwaga cytuję)
-o czym znowu? do roboty! i tyle ;D
-no nie
-no tak
-mam tyle mysli,ze po kazdym zdaniu w ksiązce dostaje szału
-why?
-Mam dosyć tej nauki...nie bede ci przeciez narzekac ;P
-nie anrzekaj, tylko albo do roboty albo odpoczywac
a za tydzień Cię widze na oazie ;D
-ty sie nie śmiej, nawiązuje własnie nowe znajomości !;P
bede wkuwać daty na historie!
-nie ma wkuwania dat, bo jestt spotkanie! Iga jestem z Cieie dumny nowe znajomości zawsze na plus ;D
-jestem desperatką!Załozyłam konto na "sympatia.pl" xD
-hahaha wybacz xD
-Nooo i otóz to!
ale mogłaś jakiś bardziej młodzieżowy portal wybrać
omegle teraz jest popularne
-Filip, no proszę cię.
Odbija mi przed ta matura
22:38
-hahaha jak każdemu xD ale faza ;P
 
(Dla wtajemniczonych Fifi jest moim animatorem, człowiekiem, który kazał mi się bardziej otworzyć na ludzi, i to dzięki niemu przeżyłam swoją studniówkę ^^ )
 
Ale tak naprawę, to jakoś nie wierzyłam, że poznam tam takich sympatycznych ludzienków ;)
najzabawniejsze jest w tym wszystkim to, że motywatorem do założenia konta było obejrzenie kawałka jednego z odcinków "Na dobre i na złe" ^^ 

Jutro mam okazję pojechać do Wrocławia ale chyba zrezygnuję, bo stracę cały dzień, który bym mogła poświęcić na naukę... A z drugiej strony wyrwać się z domu na jeden dzień byłoby super!

Ale ten czas leci! Za szybko i za wolno. 
W ostatnim czasie mam taki mętlik w głowie... Chciałabym już wakacje,  móc wyjechać w góry i nie myśleć o niczym ważnym...
;*

niedziela, 28 kwietnia 2013

Zmęczona

Koniec roku, nie ma szkoły, zbliża się matura!
"Dżumy" nie skończyłam, była za ciężka!
Zdechł mi kocio, założyłam akwarium i mam gupiki i bojowniczka, uspokajają mnie...
Boję się matury. Boję się jej bardzo...
Ale czy się dostanę do Wrocławia czy nie, to i tak zamieszkam z bratem...
Muszę w końcu wyrwać się z domu i poczuć WOLNOŚĆ!
Muszę...
bo zwariuję.

Je vais crier!

 Niech już przyjdzie lato i będzie po tych wszystkich egzaminach...

Igg

czwartek, 4 kwietnia 2013

Więc doszłąm do wniosku, że 'on' stał sie obcy

  • powiedzieć ci coś?
  • mów!
  • Musiały minąć 2 lata,żebym coś zrozumiała
    już nie tęsknię za "osobą" tylko za uczuciem... "człowiek" stał sie obojętny
    po 2 latach!
    doszłam do tego całkiem niedawno
  • no tak...
  • musiałam w końcu sie obudzić...


    A teraz zbliża się czas matur!
    i na przekór pogodzie wsiadam na rower i już ostatnie dni szkoły...
    Jej, za niecały miesiąc skończę ze szkołą!
    To takie dziwne...

    Wrocław czeka, ale czy ja się do niego dostanę??
    Jak nie, to i tak się tam przeniosę...

    Uciekam do "Dżumy"
    A idzie mi wyjątkowo opornie...

środa, 13 marca 2013

puch

Tego śniegu za oknem komentować nie będę...
Wczoraj wieczorem włączyłam "przeminęło z wiatrem" i skończyłam go oglądac po 2...
Ale film piękny!!! I tak jak to powiedzieli to życie przeminęło z wiatrem...
Uwielbiam patrzeć na kobiety w pięknych sukienkach i panów wyrafinowanych i eleganckich!

Ogólnie to ta "białość" nawet mi nie przeszkadza ^^

Byłam na szkole animatora i naładowałam akumulatory, spotkałam cudownych ludzi i założyłam z koleżankami "klub singielek animatorek" ;P A Tak Oo! ;P
Ciekawe co z tego wyniknie?

Historia jest piekna i straszna
Daty przytłaczają i ciekawostki trzymają przy... zmuszeniu do nauki!

;**

środa, 6 marca 2013

Wiosna!!!

I Przyszła WIOSNA!
Czuję, że żyję!
I tylko szkoda,że nie mogę tańczyć, biegać i szaleć w słońcu...
Ale kolano przecież kiedyś wróci do normy, czyż nie?

Dziś miałam maturę próbną z polskiego, wczoraj z matmy to była porażka.
Nawet c-r była dziś trudna i jakaś dziwna,ale myślę,że nie poszło mi znowu tak najgorzej ^^

Matura tuż tuż... potem wakacje, może jakaś praca, może jakaś przygoda?
Skąd mogę wiedzieć.
Hmm, zawsze jak pisze "SKĄD" to to przypomina mi się mina osoby, która nauczyła mnie pisać to poprawnie. Tja, wieki temu ;P

Co mogę jeszcze napisać?
Wiosna!!!
I aż chce się żyć ;)

poniedziałek, 25 lutego 2013

zmeczona

-"Och Iguś! Co ty sama robisz w tym Borku?!?"-spytała M. na pożegnanie.
-"Samotnie"- przeszło jej przez myśl i oddalając się uśmiechnęła się przelotnie. Odpowiedz była zbędna a pytanie raczej retoryczne.


Wole słuchać ludzi, chłonąć ich przygody i zwykłe chwile niż pozwolić sobie na chwile zwątpienia i dopuszczenia myśli,że jest "aż tak źle".
Bo przecież nie jest.

co ja bede pisac?!

wracam do... hmm pokoju?

poniedziałek, 11 lutego 2013

Gipsik!

Gipsik!
Ach nooszę sobie gipsik!!!
Ołl jeee ;P

Dziś w szkole kolega powiedział "że ładnie chodzę" a inny,że normalnie

A co? Mam skakać czy lewitować?

Kule nie przypadły mi do gustu więc leżą i się kurza aja chodzę "po mojemu" ^^
Tylko chyba zaczęłam przeciążać kostkę, tą co kiedyś skręciłam, ale co tam!
Oj tam oj tam!!!

Znalazłam mój zeszyt od HISTORII!!!
Wam to nic nie mówi, Ale ja go szukałam przez pół feriii
mój najważniejszy zeszyt ze wszystkimi notatkami do maturu
I co?
Leżał sobie spokojnie u koleżanki o której nawet nie pomyślałam wysyłając rozpaczliwe esy z zapytaniem o niego....
No bywa!

Więc po feriach...
Moja jazda na nartach skończyła się gipsem, jakby to była moja wina,że śnieg był zbity...
Przypadki chodzą po ludziach!

uCIEKAM,
mUszĘ skoŃ czyć ESEJ na roz.pol....
"ja nie chce!"
Ale musze...

Jakoś nie mogę się obudzić po tym wolnym...

;**

Ps.
A za 2 dni walentynki ;(
I gdzie je spędzę? "u ortodonty" ha ha ha

sobota, 26 stycznia 2013

Więc

Jakoś straciłam grunt pod nogami.
Wszystko w domu idzie na opak.
Mam pierwszy dzień ferii i zaczął się nienajlepiej...
Cóż.
Nie bede narzekać.
Jutro jade w góry
napisze więcej po powrocie....

czwartek, 24 stycznia 2013

MUZYKA!

http://www.playtube.pl/filmy/dramat/54162-nedznicy-les-miserables-2012-napisy.html
"Nędznicy / Les Miserables"
CUDOWNY FILM!!!

Pokochałam filmy muzyczne...

Dziś w szkole miałam dzień z uśmiechem ;) jakich mało ;P
Więc jest git!

Buziaki ;**

wtorek, 22 stycznia 2013

Czy to czas na zmiany?

Dopiero wczoraj obleciał mnie strach,że mogę się nie dostać na kierunek na który mi zależy.
Chyba powinnam zacząć się uczyć. Ale jak znaleźć ten dawny zapał i motywację?
To dziwne,że mając chłopaka więcej czasu poświęcałam na naukę niż teraz.
 Ale kiedy to było?
Minął już dawno rok.
Ostatnio się dowiedziałam, że chłopak, który umiał wywołać u mnie uśmiech ot tak, jest zakochany od dawna w mojej koleżance. I mimo, że to tylko kolega to byłam zdeczka zdziwiona bo jakoś  tego nie zauważyłam, no bywa xD
Mało znam teraz chłopaków do których mogę się szczerze uśmiechać i pogadać...

Jeszcze tylko 3 dni i ferie!!!
Nary a potem Wrocław i remoncik ;)
Śmieszne. Na dzień dzisiejszy mam mieszkanko, własny pokoik a jutro przyjedzie doń zieloniutka sofa ^^
Tylko jeszcze nie wiem czy się dostane do Wrocławia na uczelnie, a na prywatna mnie nie stać ;(
Jak mi się nie uda, to moja sofa wyląduje u mnie w domu a pokój się komuś wynajmie. Myślę, że dla mojego brata nie robi różnicy to z kim będzie mieszkać.

"Gubię swą drogę
I pewnie niedługo mi to wytkniecie
Nie mogę płakać,
Bo wiem, że jest to słabością w waszych oczach
Wyciskam z siebie nieszczere uśmiechy,
Każdego dnia mojego życia
Moje serce nie może się złamać,
Bo przecież nigdy nie było w całości "

I lose my way
And it's not too long before you point it out
I cannot cry
Because I know that's weakness in your eyes
I'm forced to fake a smile, a laugh
Every day of my life
My heart can't possibly break
When it wasn't even whole to start with
 
A to jest fragment piosenki.
Zawsze jak usłyszę piosenke której nie rozumiem, to patrzę na tłumaczenie.
Ten fragment pasuje do mnie ;P

Zmykam, bo jakoś nic więcej nie przychodzi mi do głowy...

Tylko jeszcze jedna myśl.
Tak sobie myślę, że to już czas.
Czas by otworzyć oczy i uśmiechnąć się do jakiegoś... hmmm chłopaka?

niedziela, 13 stycznia 2013

Było minęło

Napisałam takiego długiego posta i wystapił błąd i sie skasował ;(

Może tak miało być?
 Pisałam o tym, że to była najlepsza zabawa w moim życiu ;)

Nie miałam chwili wytchnienia i parkiet często mnie gościł ;P

nie mam weny to pisania drugi raz...
A było tak pięknie!

uciekam, ale ze studniówki jestem bardzo bardzo zadowolona i nigdy przenigdy jej nie zapomnę!

piątek, 11 stycznia 2013

to już dziś ^^

Polski załatwiony, fizyka też. Panu bardzo się spodobało moje wahadło Maxwella ;)
Dostałam za nie 5+ , więc mam z fizyki ładną czwóreczkę ;))))
Jestem z klasy aż sama, więc zaraz idę na autobus, co miałam załatwić w szkole to załatwiłam ;P
Mam genialną siateczkę na głowie i wyglądam z nią dość osobliwie, no ale cóż. Do wieczora muszę wyglądać choć znoście ^^

Jest mi strasznie gorąco ale nie mogę sobie pozwolić na choróbsko w taki dzień!

Będę uciekać, muszę jeszcze odwiedzić jakiś sklep...
...przez tą studniówkę zbankrutuję...

Papa ^^

czwartek, 10 stycznia 2013

... do nieba!

Hej,
To juz jutro ;)
Ja +10 cm!!! noi Fifi ^^
Ciekawe jak to będzie?

S T U D N I Ó W K A

 Tja.
 Ciekawe czy moje nogi to przeżyją?

I co jeszcze u mnie?
Szykuje plan do matury z polskiego, muszę go mieć na jutro...
I jeszcze doświadczenie z fizyki...
Swoją drogą to ciekawe ile osób przyjdzie do szkoły?

Po moich ostatnich przemyśleniach oraz dziwacznych snach i obserwacjach stwierdziłam, że człowiek z dredami stał się obcy. Zupełnie inny i niepodobny. Jego nie znam, znałam kogoś innego.
Ale to był dawno i niedawno.
Kiedyś i wczoraj

Zmieniłam się.-jak On to i Ja.

Ale człowiek ciągle się zmienia a kobiety w szczególności.

Aaa i hit tygodnia, Pani Basia : "Oo, Iga bardzo ładnie, używałaś bardzo bogatego słownictwa (...)"
Wyobraźcie sobie JA I NIEMIECKI : para idealna ;D

Jaaasne

Lece, muszę zacząć się robić na bóstwo, czyż nie?

Buziaki ;*****