środa, 11 września 2013

do lasu!

...nie ma to jak słodycze popijać rumiankową herbatka na pryszcze.
Cała ja.
Dziś pierwszy raz od bardzoo bardzooo dawna wybrałam się na małe bieganko po lesie.
Oczywiście tam, by przypadkiem nikogo nie spotkać...
Wymiękam, umieram, padam.
Zero kondycji.
Za duzo tlenu.
Za mało silnej woli.
Ale jakbym tak codziennie o minutkę dłużej ze sobą walczyła?
Jednak wątpię, bym jutro znów ruszyła w teren...
Jestem zbyt leniwa.
Wystarcz, ze rano śmigam z bratem rowerem.
Swoją droga dostał nowy, większy rower i teraz jeździ szybciej ode mnie.
Jakie to smutne. Uczeń przerósł mistrza.
Zawsze go poganiałam, dziś prosiłam by zwolnił.
Oj Iguś, niedobrze, niedobrze...
Ale co mi tam, ja przynajmniej tak szybko się na nim nie męczę ;P

Dziś natrafiłam na płytkę ze zdjęciami z 2 gim. Doszłam do wniosku, że nie licząc aparatu na zębach, to niemalże nic a nic się nie zmieniłam. Może minimalnie wydoroślały mi rysy twarzy. Minimalnie.

Ale zmieniła się moja osobowość. to na pewno.

I na koniec chwila rozpaczy:
ŁAAAA! JA NIE UMIEM ZADAWAĆ PYTAŃ NA ZAMÓWIENIE...
To takie sztuczne i wymuszone.
Głowa pełna pomysłów i dzikich marzeń pusta wtedy gdy ktoś coś ode mnie chce.
Norma.

pełna rozterek
Igg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz