Niedawno odebrałam telefon. Można by rzec "zwykły".
Ale ten jeden telefon, ta mogłoby się zdawać krótka rozmowa,
sprawiły, że usiadłam sobie wygodnie na kanapie w szpileczkach,
kręciłam loczki z włosów i uśmiechałam się jak głupia.
Wiem. Złudzenie szczęścia. Ale czemu bym nie miała się
cieszyć nawet z tak błahej rzeczy.
Wiem, że miała "interes" do mnie.
Wiem, że normalnie by nie zadzwonił spytać "co u mnie?"
Ale teraz... wystarczy.
Bez nadziei.
Bez złudzeń.
Czysty wzrok w przyszłość.
CO MA BYĆ TO BĘDZIE ;)
Igg