niedziela, 1 grudnia 2013

relacja

Byłam w górach na Dniach Jedności z Maciejówką.
Poznałam mnóstwo cudownych ludzi, których imion połowy nie pamiętam... ale tarze tak! ;D
Pochodziłam po górach.
Wylądowałam w błocie i musiałam prać kurtałkę.
O mało nie wypiłam kawy z solą, bo ktoś źle wsypał...
Starałam się dobrze bawić podczas zabawy Andrzejkowej.
Przy okazji znalazłam czas na chwilę obserwacji, samotności i przemyśleń wywołujących "pocenie oczu", na szczęście Nati nie pozwoliła mi długo zostać w takim stanie wiec ruszyłam tyłek  z powrotem na parkiet. Wymęczyłam moje nogi i nie bawiłam się tak od studniówki ;)

Msza po północy to jest coś ^^
I bigos o 1 nad ranem też ;)
Aa, i...
Belgijka rządzi!
Zatańczę ją kiedyś na swoim weselu ;)

I tak na marginesie, to:
Założyłam bloga o moich włosach i zobaczę czy nie stracę motywacji ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz