Kurcze, z facetami.
Nigdy nie wiesz czego się od nich spodziewać.
Jeśli wczorajszy dzień był "dołem" to dzisiejszy można nazwać "dnem".
Ale nie cały. Jeszcze jakąś godzinę temu spokojnie zabijałam czas oglądając filmy.
Zza oknem słyszę muzykę i wiem, że nigdy nie umiałabym się bawić jak ci ludzie na zewnątrz.
Wiem, że zawsze tworzyłam sobie mój mały świat i trudno coś w nim zmienić.
Trudno.
Ale można.
Przyglądam się moim paznokciom, które z tak wielkim trudem odrastały po maturach... Ciekawe ile jeszcze pożyją zanim znów nich nie pożrę w złości smutku strachu czy żalu
Dziś kryję już tyle osób. Brat w Krakowie, ciekawe czemu tylko ja wiem gdzie tak naprawdę pojechał? Takie tam
Ta pustka mnie dobija. Nie ma się do kogo odezwać. Internetowe rozmowy to nie to samo. Muszę wytrzymać do września. Chyba nigdy jeszcze tak bardzo mi się do niego nie śpieszyło...
Chcę już wrócić do domu. Ale nie mogę. Muszę czekać aż skończy się remont i Karol wróci. Wtedy wsiadam w pierwszy lepszy pociąg i jadę. Już nie mogę się doczekać mocnego, duszącego uścisku młodszego brata. On przynajmniej zawsze jest szczery, zawsze umie przy mnie po prostu być. Sama jego obecność sprawia, że nie mogę być smutna. Nie mogę. Muszę być silna!
Więc będę.
Ps. Wymiękam.
Mam zdecydowanie za dobre serce...
Nigdy nie wiesz czego się od nich spodziewać.
Jeśli wczorajszy dzień był "dołem" to dzisiejszy można nazwać "dnem".
Ale nie cały. Jeszcze jakąś godzinę temu spokojnie zabijałam czas oglądając filmy.
Zza oknem słyszę muzykę i wiem, że nigdy nie umiałabym się bawić jak ci ludzie na zewnątrz.
Wiem, że zawsze tworzyłam sobie mój mały świat i trudno coś w nim zmienić.
Trudno.
Ale można.
Przyglądam się moim paznokciom, które z tak wielkim trudem odrastały po maturach... Ciekawe ile jeszcze pożyją zanim znów nich nie pożrę w złości smutku strachu czy żalu
Dziś kryję już tyle osób. Brat w Krakowie, ciekawe czemu tylko ja wiem gdzie tak naprawdę pojechał? Takie tam
Ta pustka mnie dobija. Nie ma się do kogo odezwać. Internetowe rozmowy to nie to samo. Muszę wytrzymać do września. Chyba nigdy jeszcze tak bardzo mi się do niego nie śpieszyło...
Chcę już wrócić do domu. Ale nie mogę. Muszę czekać aż skończy się remont i Karol wróci. Wtedy wsiadam w pierwszy lepszy pociąg i jadę. Już nie mogę się doczekać mocnego, duszącego uścisku młodszego brata. On przynajmniej zawsze jest szczery, zawsze umie przy mnie po prostu być. Sama jego obecność sprawia, że nie mogę być smutna. Nie mogę. Muszę być silna!
Więc będę.
Ps. Wymiękam.
Mam zdecydowanie za dobre serce...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz