TROCHĘ
ostatnio pewna osoba skłoniła mnie do przemyśleń
słowo klucz to "troszku"
Nikt nigdy nie powiedział mi wprost "masz iść do pracy"
nikt nigdy nie powiedział mi wprost "jesteś gorsza od brata"
Ale czemu czuję, że tak jest?
Jedyną rzeczą, którą zrobiłam przed nim było prawo jazdy.
A co do pracy?
hmm
Właśnie ona skłoniła mnie do dzisiejszego posta.
Beznadziejna.
Tak, często czuję się beznadziejna.
jestem człowiekiem przekroju "trochę"
No bo...
Potrafię TROCHĘ:
gotować, sprzątać, malować, rysować,zajmować się dziećmi, robić kraszanki, piec, wyszywać, haftować, robić na drutach, zajmować się ogrodem, pisać, śpiewać, tworzyć, jeździć samochodem, nartami,rowerem...
troszku, wszystko po troszku
W niczym nie czuję się naprawdę dobra...
Co czyni mnie mizerną w moim mniemaniu.
Mam wrażenie, że nauczono mnie jak żyć by przeżyć i być prawie samowystarczalną.
Błąd.
tak nie jest.
czuję sie zagubiona w tym świecie.
nie wiem co mogłabym robić
Gdzie szukać pracy na studiach?
jest tyle możliwości a ja nie wiem jak sie do tego zabrać
czuję sie jak mala dziewczynka,która trzeba ciagle prowadzic za rękę.
Powiedz mi :zrób to:
Zrobię, nie ma sprawy.
Ale sama... sama bym wiele rzeczy nie zrobiła gdyby mnie o to nie poproszono.
Postanowilam zabrac sie za siebie.
udowodnic sobie, ze tez mnie na co stac
nie chce być dla nikim ciezarem.
nie chce ciagle żyć za pieniądze rodziców...
Nigdy ni umiałam o nie prosić. Ile dostałam za tyle żyłam.
Grosz do grosza...
Ale ostatnio poczułam sie dziwnie.
Wydaje kase by siebie zadowolić ale to nie ja na nią zapracowałam.
tatko zawsze mi powtarza, że dla kogo pracuje jak nie dla nas, swoich dzieci?
nikt nigdy nie kazał mi pracować
błąd, zarabiać
Bo pracowałam bezinteresownie z milion razy...
Ale czuje, że czas to zmienić
Jesli nie uda mi sie dostać stypendium na które pracowałam caly zeszły semestr obiecałam sobie, że znajdę sobie pracę. Choćbym miała rozdawać ulotki czy cokolwiek innego.
siedze w domu przed komputerem
czas leci
czuję jak przepływa mi miedzy palcami
ucieka
czuję, że go marnuję
powinnam robic cos bardziej pożytecznego
Może za mało w swoim życiu byłam chwalona?
czy to przez to czuję sie taka nijaka?
pamiętam wszytstko co co zrobiłam w dzieciństwie źle.
Czemu nie pamiętam pochwał....?
Zmiana tematu.
Zauważyłam coś dziwnego.
W sobie.
Kilka dni temu osobnik płci męskiej mnie przytulił,
zwykły uścisk na "dzień dobry"
A ja... a ja nie wiedziałam jak się zachować, zmiana bicia serca.
A była to osoba zupełnie mi obojętna,
zupełnie nie w moim guście.
Po prostu poczułam jego ciepło i sie wystraszyłam.
Siebie.
Czułam sie przez ten ułamek sekundy sparaliżowana.
i jak o tym pomyśleć...
Chyba brakuje mi mężczyzny.
Nie zwykłego chłopaka na chwile...
Potrzebuje kogoś na zawsze by móc przy nim być sobą.
By móc przy nim kwitnąć,
by wrócił mój zapał do życia
do wszystkiego...!
Tylko jeszcze nie wiem jak sie zabiorę do poszukiwań
i czy znajdę w sobie odwagę by znów komuś zaufać...
Zaufać...
Igg
La la la la la la la la la…
Spotkajmy się znowu któregoś dnia…La la la la la la la la la……dopóki żyjemy.Czym są te przepełniające mnie myślipokonujące czas i równocześnie zostając przez niego schwytane?Gdzie są teraz ci ludzie,którzy skrywają dobroć w swoich oczach?Jest nowe miejsce obok mnie,spotkajmy się więc ponownie dla dobra przyszłościSpróbujmy żyć dzisiejszym dniemtak długo jak możemy bez granic.