poniedziałek, 25 listopada 2013

z perspektywy

Podniosła wzrok znad swoich wilgotnych, lekko błyszczących kosmyków i spojrzała na monitor.
Dziś postanowiła coś napisać, ale ciągle myślała o tym, że jej włosy pierwszy raz od 2 lat spotkały się z nożyczkami. I nawet jeśli były to tylko te 2 cm, to dla niej było to 20...
Ostatnio inaczej patrzyła na świat.
Chyba lepiej.
Przeżyła sekcję zwłok, dostała rolę na jasełkach i biegała z koleżankami po mieście robiąc zakupy, niekoniecznie przedświąteczne. ;)
Znów wróciła jej radość życia.
Czuła, ze się wyleczyła z choroby o nazwie miłość i zyskała bardzo dobrego kolegę, może nawet przyjaciela z którym w końcu niedługo się spotka i oceni czy faktycznie jest zdrowa. Czy będzie umiała zachowywać się swobodnie i nie myśleć o tym co dawniej ich łączyło...

Zaczęła się w końcu uczyć, czuła się dobrze na uczelni, wśród cudownych dziewczyn, które robiły dla niej więcej niż mogłyby się domyślać... Po prostu ją akceptowały, rozmawiały, wygłupiały się, śmiały, chodziły razem na miasto. Po prostu BYŁY obok niej. Uważały ją za towarzyszkę równą im.
To było takie... zwyczajne i jednocześnie piękne.
To było coś WIELKIEGO I WAŻNEGO dla niej.

Jej wystarczy tak niewiele.

Niewiele.

Miała dużo zmartwień, problemów, dylematy i rozterki rodzinne, rzeczy bliskie jej na które nie miała wpływu, ciągle widziała, jak dwoje najbliższych jej ludzi ciągle się kłóci i oddala od siebie. Nie mogła tego zaakceptować. Starała się zrozumieć, od lat... bała się o młodszego brata. Był coraz bardziej nerwowy i niegrzeczny w szkole...
A ona tylko widywała ich raz na jakiś czas. Kochała ich całym sercem i cierpiała, bo nie mogła nic zrobić. Przytulała nieraz brata i nic nie mówiła. Już nie widziała co. I tak by jej pewnie nie uwierzył skoro ciągle widział rzeczy sprzeczne z tym co było mu mówione...


Westchnęła i pomyślała, że łatwiej pisać o sobie jak o kimś obcym...


Wiedziała, że dzięki małym rzeczą daje radę by nie zwariować, uśmiechać się na przekór i nie martwić innych swoimi problemami.
Bo i po co?

wtorek, 19 listopada 2013

podniesiona

Wczoraj trochę przesadziłam
Nie jest aż tak źle. Miałam po prostu gorszy dzień.
Przecież robię sporo rzeczy...
I mam ludzi, którzy nie pozwolą mi się zamknąć w skorupce.
Ja sobie na to nie pozwolę!
Nie jestem już taka jak 2 lata temu, jestem  silniejsza!
Zabawniejsza! Bardziej otwarta na ludzi! Weselsza!
Nie po to tyle nad tym pracowałam by teraz to zaprzepaścić!
O nie.

Bo jakby nie było to ciągle jestem UPARTA i jak wiem czego chcę to potrafię się zmobilizować i do tego dążyć ;)

Błogi uśmiech i w drogę! ^^

poniedziałek, 18 listopada 2013

pustka

Patrzę na otaczających mnie ludzi. Pary, szczęście, zaręczyny, śluby, dzieci.
Patrzę na sufit i moje nowe gwiazdy.
Leże godzinami na łóżku, tylko zmieniam filmy i przekąski.
Patrzę na zegarek, 23, 24, 1,2, może czas spać? Ostatnio śpię, jem, oglądam godzinami filmy na laptopie i myślę.
Mam wrażenie, że znów straciłam zapał.
Do czegoś więcej niż minimum egzystencji.
POTRZEBUJE KOOOOOPNIAKA
!!!PORZĄDNEGO!!!

Motywacji.
Nic a nic się nie uczę.
Nic.
Egzystuje.
Ruszam tyłek do kuchni,toalety, uczelni i Maciejówki.
taaaak, te 2 ostanie sprawiają, ze musze wyjść z domu do ludzi.
I niby przy nich jest wszystko ok
Tylko ta wew. pustka...

Mam wrażenie, że się oszukuję.
Piszę z kimś i to sprawia mi radość ale jednocześnie mam wrażenie, że jest ona złudna, zła. Że nie powinnam się  cieszyć. już nie. 
Chcę go jak najdłużej zachować dla siebie ale jednocześnie wiem, że nie mogę, że podjęłam decyzję i ona była, jest słuszna.

"Kurcze Igg!!!
weź się za siebie! Nie rozczulaj się tak!
Nie myśl tyle!
Ciesz się chwilą!"

Tak cieszę się chwilą, ale przez krótką chwilę. Potem mam zderzenie z rzeczywistością....

piątek, 15 listopada 2013

było jest będzie

Mam taki zwyczaj raz na jakiś czas zajrzeć na pewnego bloga osoby, która już dawno wymazała mnie ze swojej listy znajomych... a szkoda.
Lubię go czytać, bo mimo woli interesuje mnie jak ta osoba się "trzyma"

Ostatnio napisała, że tęskni czasem za starymi czasami. Nie wiem co mogła mieć na myśli. Mogę się jedynie domyśleć.
Ale wiem, że mimo, iż moja przeszłość nie jest lukrowa to miałam taki jeden piękny okres, gdzie wszystko było prostsze, bo nie musiałam wszystkiego dźwigać sama... Niedawno myślałam, że uda mi się stworzyć podobną rzeczywistość. NIe wyszło...

Chciałabym mieć kogoś... kogoś do przytulania na pochmurne i niepochmurne dni...
Kogoś dla kogo będzie mi się chciało żyć, walczyć i wstawać każdego dnia...

Ale Ale Ale JA pragnę i odpycham. Uciekam i zostawiam...
Wyniszczam siebie swoim strachem, lękiem i obawami przez przyszłością.

Paranoja

wtorek, 12 listopada 2013

nowości

11 listopada, a raczej już 12...
Byłam na cudownym koncercie "chłopcy malowani".
Wyśmienite wykony, wyjątkowe aranżacje, cudowne instrumenty!

Ale nie o tym chcę pisać.
Ciągle mnie coś zaskakuje.
Byłam troszku w domu i rozmawiałam z Mam o moich ostatnich dwóch szalonych tygodniach.
Opowiedziałam jej mniej więcej co i jak.
Zdziwiła się.
Zdziwiła się, że tak szybko się poddałam i opowiedziała mi pewną historię...
Historię jej i mojego tatki...
zdziwienie? jedyne pasujące mi słowa 
No ale cóż, nic to nie zmieni.
Zszokowało mnie "podobność" sytuacji i tego, że nie miałam o czymś takim pojęcia.

Właśnie się dowiedziałam, że mój tatko miał zostać pilotem!
ŁOŁ

Uciekam, muszę odespać moje ostanie 3 noce ;)

środa, 6 listopada 2013

Syndrom kurczaka na rożnie

W końcu umiem sobie naukowo nazwać swoje nocne rozmyślania i problemy z zaśnięciem.

A co u mnie?
Dziwnie.
Ni to dobrze ni to źle.
Nijako.

Np nie wiem czy powinnam się z kimś jutro spotkać, bo tysiąc koni każe mi siedzieć na tyłku i się nigdzie nie ruszać a drugi tysiak ciągnie mnie w drugą stronę. Przecież obiecałam. Przecież zawsze mogę "uciec", wrócić na uczelnie i udawać, że nic się nie stało.

Zjadłam na kolację wielką porcję czekoladowego, gęstego i przesłodzonego budyniu. Czyli obudzę się z "pięknym" czułkiem, będę się marszczyć z niezadowolenia i szybciej wyjdą mi zmarszczki xD co za plan!

A poza tym mam leniusa-pospolitusa i nie chce mi się uczyć.
Mogę robić wszystko, tylko nie to....

dobranoc

poniedziałek, 4 listopada 2013

Déjà vu

Dziś 4 listopada, dobrze, że nie 5, bo to by było już zbyt wiele.
Ale generalnie sytuacja niemalże identyczna.
Istne Déjà vu ...

(...)Włosy potargał wiatr, czemu ty wracasz do tamtych lat...?'

Przynajmniej wiem na czym stoję.
A to czy "widoki" to na czym stoję są bardzo specyficzne to już inna bajka...


http://www.youtube.com/v/qTdI7RwgW9I?autohide=1&version=3&autohide=1&feature=share&attribution_tag=3mXMp0cZvAs6aXz7HjhO5Q&showinfo=1&autoplay=1